Wernisaż prac Marii Orłowskiej–Gabryś w Radziszowie

W piątek 10 sierpnia o godzinie 18.00 w Dworze Dzieduszyckich w Radziszowie odbędzie się niezwykły wernisaż poświęcony twórczości jednej z najsłynniejszych polskich ilustratorek i graficzek, Marii Orłowskiej-Gabryś.

Maria Orłowska–Gabryś całym sercem i życiem związana była z Krakowem. Od dzieciństwa przejawiała talenty rysunkowo-malarskie. Zarówno podczas okupacji, jak i po zakończeniu wojny, malarstwo nadawało nurt jej życiu. Studiując na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie swój warsztat doskonaliła między innymi u wielkiego miłośnika książki i folkloru krakowskiego prof. Witolda Chomicza. Wówczas Pani Maria jako studentka ilustruje swe pierwsze książki. Od tego czasu wiąże swoje życie zawodowe z licznymi wydawnictwami, w szczególności poświęcając się ilustrowaniu książek dla dzieci, które stanowią główny nurt Jej twórczości. Ilustracje Marii Orłowskiej-Gabryś znajdziemy m. in. w: Cukierni pod Pierożkiem z Wiśniami Clare Compton, Bajarka opowiada Marii Niklewiczowej, Czarnej owieczce oraz Reksio i Pucek Jana Grabowskiego, Chłopcach z Placu Broni Ferenca Molnára, Kichusiu majstra Lepigliny Janiny Porazińskiej, Królestwie bajki Ewy Szelburg-Zarembiny, cyklu fantastyczno-przygodowym Edith Nesbit (Pięcioro dzieci i coś, Feniks i dywan, Historia amuletu), Ogródku Marii Kownackiej, Szkolnych przygodach Pimpusia Sadełko Marii Konopnickiej, jak również w powieściach Astrid Lindgren – Mio, mój Mio oraz Rasmus i włóczęga.

Artystka zaprojektowała 800 kart okolicznościowych, najbardziej znane serie to: „Wojsko Polskie”, „Stroje Historyczne”, „Stroje Ludowe”.  Baczne oko znawcy wypatrzy w Jej pracach twarze członków rodziny: syn czasem pozował do ilustracji, natomiast na jednej z kart w serii “Wojsko Polskie” znalazł się portret dziadka ilustratorki, który walczył w powstaniu styczniowym i którego niezmiernie ceniła.

Maria Orłowska-Gabryś była wybitnym znawcą folkloru, etnografii, historii sztuki i sztuki sakralnej, tak polskiej, jak i europejskiej. Wiedzę tę zawierała w swoich pracach, które zadziwiały dbałością o szczegóły i wartością historyczną, potwierdzoną przez ekspertów. Jej ilustracje trafiały do wydawnictw turystycznych, do podręczników szkolnych, do encyklopedii, (zarówno tej małej, która ukazała się w latach 60., jak i tej dużej, 13-tomowej). Tam znalazły się prace dotyczące europejskich strojów historycznych oraz historii barwy i oręża polskiego.

Twórczyni malowała głównie temperą, gwaszem, czasem akwarelą. Syn malarki Mieczysław Gabryś wspominał, iż we wcześniejszym okresie twórczości były i rysunki piórkiem – technika, którą lubiła jego Mama, lecz jak sama twierdziła, nie miała na nią czasu, podobnie jak na pejzaże.

Wystawa w Radziszowie powstała z inicjatywy Pani Zdzisławy Diurczak – Brzezowickiej, przy mecenacie ks. Jordana Myśliwca, który z Malarką i Jej rodziną przyjaźnił się od lat 60. i za sprawą którego tą wystawę mogła także podziwiać m.in.: Polonia w miejscowości Clark w stanie New Jersey w USA. Pani Maria była wiele razy w Radziszowie, odwiedzała i pomagała mamie ks. Jordana – Adeli Myśliwiec. Wystawa przypada w roku, w którym mija trzydziesta rocznica śmierci Artystki. Ksiądz Jordan, przyjaciel rodziny, w ten sposób chce przypomnieć i przybliżyć młodemu pokoleniu twórczość Pani Marii, która była niezwykle oddana temu, co robiła, Polsce i polskim dzieciom. O dzieciach mówiła, że “są odbiorcą najwdzięczniejszym, a zarazem w swoim poznawaniu świata najbardziej wymagającym”, stąd ta dbałość o szczegóły, bogactwo wyrazu i różnicowanie środków w zależności od wieku odbiorcy.

Mieczysław Gabryś, syn Ilustratorki, żywi nadzieję, że przez pryzmat twórczości jego Mamy można zaprezentować polską szkołę ilustracji książkowej, która była jedną z najwspanialszych na świecie w okresie powojennym. Warto o tym przekonać się samemu odwiedzając wystawę prac Marii Orłowskiej-Gabryś, na którą zapraszamy od 10 sierpnia do Dworu Dzieduszyckich w Radziszowie.

Wystawę mozna zwiedzać do 6 września w godzinach otwarcia Dworu Dzieduszyckich.

Wstęp wolny. Zapraszamy!

źródło: ckis.pl / Marta Tyrpa

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Translate »